51

O nowych, „uproszczonych” konkursach dla wyżłów słów kilka

Jak zapewne wszyscy wiemy, pojawiły się ostatnio w katalogu regulaminów prób i konkursów wyżłów, nowe pozycje. Wprowadzono 3 nowe, „uproszczone” konkursy – pole, woda i las. Uproszczone piszę w cudzysłowie gdyż, tak szczerze mówiąc, żadnego uproszczenia w nich nie widzę, jeżeli, to pewne utrudnienie w konkursie na wodzie. Zgodnie z logiką języka i stanem faktycznym, konkursy te powinny nazywać się „cząstkowe” lub „skrócone”. Zostawmy rozważania językowe, choć one również pokazują jakość pracy autorów (autora?) i zastanówmy się jaki cel ma wprowadzenie tych rozwiązań i czy ten cel ma szanse być zrealizowany. Skazani jesteśmy niestety na domysły w tej sprawie gdyż, jak zwykle niestety, twórcy nowych regulaminów nie ujawnili swoich twarzy, nie mówiąc już o wyjaśnieniu sensu swojej pracy.

Poniżej pokazuję, w sposób pozwalający na łatwe porównanie, tabelki z konkurencjami i ocenami.

Dzisiaj parę słów o „uproszczonym” konkursie pracy na wodzie. Na początek opis konkursu zaczerpnięty wprost z regulaminu (podkreślenia moje):

Wodny konkurs dla wyżłów (uproszczony) (tab.2) – Jest to prosty konkurs, który można przeprowadzać np. w okresie polowania na kaczki, w obwodach, w których jest dużo stawów i są korzystne warunki do przeprowadzania tego typu imprez.

Jeżeli chcemy realizować prosty, praktyczny sprawdzian użytkowości wyżła, z myślą o przyszłej certyfikacji do łowiectwa, to dlaczego najpierw zabieramy kołom możliwość realizowania konkursów (patrz ostatnie zmiany w Regulaminie Postanowienia Ogólne), a potem wprowadzamy regulamin, którego szansą na szersze wykorzystanie do oceny wyżłów jest właśnie rozproszenie możliwości realizacji, np. w czasie polowań na kaczki w kołach? W chwili obecnej coraz mniej myśliwych jest zainteresowanych udziałem w konkursach wyżłów, co więcej, mamy coraz mniej sędziów do takiej oceny. Czy mnożenie imprez, które formalnie muszą organizować ZO PZŁ ma jakikolwiek sens? Czy ktoś myśli systemowo, czy też jesteśmy świadkami szukania kolejnych możliwości dla coraz mniej licznych sędziów pracy?

Na konkursach wodnych dla wyżłów dochodzą dwie dodatkowe konkurencje nr 1 oraz nr 6.

Tutaj dochodzimy do sensu pięknego słowa „uproszczony”. Można się zgodzić z sensem konkurencji nr 6, choć zapis „…. za każde większe niespokojne zachowanie psa na stanowisku – jeden stopień niżej …. ” czy karanie obniżeniem punktacji za trzymanie psa na otoku, zabijają sens praktyczny tej konkurencji, premiując psy mające „cyrkowe” przeszkolenie. Pytanie, skąd organizatorzy tych „uproszczonych” konkursów znajdą w polskim łowiectwie chętnych do udziału w zawodach? To jednak nic w porównaniu z „uproszczeniem” regulaminu przez wprowadzenie konkurencji nr 1. Staram się nie być złośliwy ale tutaj, z kilometra widać wpływ czeskiego cyrku konkursowego, przy braku realnej praktyki łowieckiej twórców tej konkurencji. Pytanie – jaki sens praktyczny ma pływanie psa na rozkaz, przez 5 minut, na prawo i lewo (5-10 metrów) w odległości około 15 metrów od brzegu? Normalny wyżeł, z tej odległości albo zobaczy kaczkę na wodzie albo natychmiast ją poczuje. Podstawową cechą dobrze pracującego na wodzie wyżła jest samodzielność w pracy. Może warto poświęcić trochę czasu i zobaczyć jak pracują na wodzie wyżły w czasie IKP czy Kleemanna, a może po prostu wystarczy pojechać na dobre polowanie na kaczki, z dobrymi wyżłami w Polsce?

Konkurencja nr 1 „Chęć pracy w głębokiej wodzie”, polega na tym że: pies przez 5 minut musi pływać po lustrze wody w prawo, w lewo i do przodu, w podobny sposób jak przekłada pole. Praca ma być wykonywana w odległości ok. 15 metrów od brzegu. Pies ma pozwolić sobą kierować w prawo i lewo na odległość od 5 do 10 metrów. Wejście do wody z ociąganiem, po upływie 3 minut, oraz pływanie na odległości mniejsze jak 5 metrów- powodują obniżenie oceny o 1 stopień.

Konkurencja nr 6 „Zachowanie na stanowisku” polega na: sprawdzeniu zachowania spokoju na stanowisku w czasie przypuszczalnych zlotów, podobnie jak w konkurencji „zachowanie się na stanowisku” na konkursach wszechstronnych. Za każde większe niespokojne zachowanie się psa na stanowisku – jeden stopień niżej, podobnie jak w przypadku konkursów wszechstronnych, obserwuje się zachowanie psa na stanowisku po 5 strzałów co 1 min. – w przypadku trzymania psa na otoku najwyższa punktacja to 3; – przewodnik przed konkurencją nr 6 musi zadeklarować w jakiej pozycji pozostaje pies podczas konkurencji; Konkurencja nr 7 jak konkurencja nr 8 w klasie wielostronnej

Zaliczenie konkursów wodnych w konkursach cząstkowych nie upoważnia psa do uzyskania wystawowego certyfikatu użytkowości. Natomiast zaliczenie konkursu wodnego oraz konkursu polnego daje pełne prawo do uzyskania praw wyżła wielostronnego, wystawowego certyfikatu użytkowości i spełnia wymogi łowieckie do Międzynarodowego Championatu Piękności (C.I.B)

Podstawowe pytanie brzmi – jaki sens, dla myśliwego, ma udział w tym konkursie który nie daje mu prawa do czegokolwiek w łowiectwie, hodowli czy na wystawach?

kwlas (tabelka porównująca konkurs wszechstronny z „uproszczonym” konkursem w lesie)

kwpole (tabelka porównująca konkurs wielostronny z „uproszczonym” konkursem w polu)

kwwoda (j.w. KW/”uproszczona” woda)

Zbigniew Ciemniewski

51 Comments

    • A tak w zasadzie, co Szanowny Kolega chciał powiedzieć? Co do czeskich konkursów, pisałem wielokrotnie, że od czasu niedawnych zmian regulaminowych zaczęli uprawiać kynologię cyrkową, a nie łowiecką. Mnie to nie odpowiada, i tyle.

  1. Udział myśliwego z psem w jakimkolwiek konkursie jest sprawdzeniem umiejętności psa a otrzymane oceny są efektem włożonej pracy . Dobrze Pan zauważył , że konkurs wodny wcale nie jest uproszczony a wręcz przeciwnie, jest rozszerzoną wersją części wodnej konkursu wielostronnego czy wszechstronnego, nie tylko polskiego lecz również czeskiego . Niektórzy biorą udział w konkursie z zamiarem zwyzięstwa , niektórzy dla dyplomu, ja by sprawdzić jak wyszkoliłem psa . Myślę , że cząstkowe konkursy są przeznaczone dla młodych ( kilkunastomiesięcznych ) psów . Z jednej strony łatwiej przygotowac psa do konkurencji wodnych lub tylko polnych a z drugiej strony ich ilość stawia psu większe wymagania w tym zakresie co daje duże szanse powodzenia podczas polowania. Co do pracy na głębokiej wodzie to sądzę , że celem jest sprawdzenie chęci psa do pływania na odległość oraz jego posłuszenstwa . Konkurs ten odbył się tuż przed sezonem na kaczki . Na pewno osoby , które wzięły w nim udział efektywniej polują .

  2. To ze jest Pan zwyklym Polakiem ktoremu nic nie pasuje. Jesli uważa kolega ze pies który plywa na wodzie bez kaczki 5min jest cyrkowym psem a taki konkurs tym bardziej to najwyzsza pora zaczac sie leczyć. A dodam na glowe.

  3. Kierowanie psem pracującym na wodzie ma bardzo duże znaczenie praktyczne i nie ma w sobie nic wspólnego z cyrkiem. W sytuacji gdy mamy niekorzystny wiatr możemy wysłać psa w dowolne miejsce w celu podjęcia strzelonego ptactwa. To wcale nie zabija samodzielności. Po wysłaniu psa w odpowiednie miejsce zbiornika wodnego pies rozpoczyna samodzielną pracę. Dlaczego kierowanie psem na lądzie jest ok a na wodzie nazywane jest cyrkiem? Trzymanie w jednym ręku zmanierowanego, szarpiącego wyżła na otoku a w drugim strzelby w trakcie polowania na ptactwo może być co najmniej niebezpieczne. Może dlatego obcinają punkty psom nie potrafiący prawidłowo zachować się na stanowisku? Najlepszym komentarzem będzie cytat słów ks. Niedbała „Każdy łowiec ma takiego psa na jakiego zasługuje, prawidłowy wytrawny myśliwy będzie mial dobrze ułożonego, inteligentnego wyżła dowodnego, laik zaś choćby za wielkiego miał się nemroda i świetnie umiał strzelać, nerwowego, nieposłusznego bałamuta, tak było zawsze tak jest obecnie i tak też pozostanie”

    • Andrzejku, dyskutowaliśmy na ten temat parę razy i po prostu różnimy się poglądami, co nie jest oczywiście tragedią. Jak zapewne wiesz, dużo poluję z wyżłami na kaczki i mój pogląd budowany jest na dużym, praktycznym doświadczeniu w tym względzie. Z poglądem ks. Niedbała zgadzam się oczywiście ale rozumiem, że nie do mnie kierowane jest ostrze tego cytatu? Chyba, że jestem w błędzie.

  4. E gadasz Pan Panie Andrzeju głupoty, przecież psy mają przeszczepy oczu od sokoła, ba a niektóre od Orła i teraz wiemy gdzie się one podziały.Panie Ciemniewski nagrody NOBLA już rozdane, w tym roku za pisanie felietonów już się Pan nie załapie. Proponowałbym opisać konkurs w Kazimierzy Wielkiej, tu może Pan zaistnieć tam dopiero się działo (TAM DOPIERO BYŁ CYRK). Wszystkie psy które tam otrzymały dyplom, właściciele tych wspaniałych czworonogów powinni mieć honor i je oddać po prosu ŻENADA

    • Szanowny Kolego,
      dyskusja toczy się na stronie Klubu Wyżłów Polskiego Związku Łowieckiego, a czytelnikami są również liczne osoby spoza ścisłego środowiska i osoby z wielu krajów europejskich i nawet dalszych. Liczę na to, że utrzymamy dyskusję na poziomie właściwym miejscu gdzie ona się toczy. Podpowiem, że w miejsce argumentów ad personam (co zawsze jest nieeleganckie) warto posłużyć się argumentami ad meritum. Pozdrawiam

      • Szanowny Kolego
        gdyby czytelników strony Klubu Wyżłów PZŁ było tak wielu,czy jakiejkolwiek innej o tematyce kynologicznej, zapewniam kolegę że wszystko co związane z naszymi psami wyglądałoby w Polsce zupełnie inaczej.
        ad Pozdrawiam 🙂

        • Służę informacją na ten temat:
          – w ciągu ostatnich 7 dni odwiedziło stronę 376 różnych osób, w tym GB, Czechy, Szwecja, Słowenia, Francja, Niemcy, Słowacja, Austria, Irlandia, Norwegia, USA, Hiszpania, Grecja, Holandia. Dyskusji w której obecnie bierzemy udział przyglądało się do tej pory 52 osoby, a sytuacja wydaje mi się raczej rozwojowa. Nie wiem jak będzie wyglądała sytuacja z naszymi psami po tej dyskusji, wiem natomiast jak będzie wyglądała nasza opinia. To tak pod rozwagę na przyszłość. Pozdrawiam jak zawsze serdecznie.

  5. Dawniej często polowałem na kaczki na dużych kompleksach stawów. Najbardziej mnie mierziło jak myśliwy puszczał swojego psa samopas, który biegał po grobli od myśliwego do myśliwego i często atakował inne psy uczestniczące w polowaniu. Na zwróconą mu uwagę bardzo nerwowo reagował. Nadal to ma miejsce a wynika z nie wyszkolenia psa, a przede wszystkim myśliwego. Kolego Andrzeju, kto dziś się przejmuje Oswaldem, Diezelem, Oberlanderem, Hegendorfem, Giżyńskim, ks Niedbałem, Wożniakiem i innymi polskimi teoretykami kynologii, wystarczy, że ma się kasę , a obsługę niech zapewni ten w gumofilcach. Taki mamy obraz naszego łowiectwa.
    A co do regulaminów pracy psów myśliwskich to trzeba dyskutować – ale bez agresji i złośliwości.Znam myśliwych, którzy nie przeczytali i nie posiadają żadnej książki o tematyce kynologicznej, ale są bardzo aktywni na forach myśliwskich i w dyskusjach o psach. Kto ponosi winę za brak wiedzy przez nowo wstępujących do PZŁ – system szkolenia.
    I jeszcze jeden cytat z ks. Niedbała; „Warowanie jest duszą tresury, umożliwia nam kierowanie wyżłem nawet na dystans, i pies, który wykonywaniem rozkazu „waruj” przejął się do szpiku kości, będzie dla wszystkich, co go ujrzą później przy pracy, przedmiotem zachwytu”.

    • Ten cytat z ks. Niedbała jest na pewno kwintesencją układania psa. Ja osobiście dziękuję za przypomnienie.
      Pozdrawiam

  6. Co by się stało na naszym podwórku gdyby ZKwP całkowicie złagodził wymogi hodowlane dla wyżłów. Nie byłyby wymagane żadne sprawdziany organizowane przez PZŁ.
    Byłby do dobry ruch czy zły?

  7. Panowie , po co te kłótnie ? Dalej mic nie róbmy ! Łatwiej będzie opowiadać przy ognisku o tym jakie mamy super psy, jakbyśmy tylko chcięli to te wszystkie cyrkowe, czeskie, niemieckie konkursy pozamiatalibyśmy już dawno, ale po co ? Przecież Ci głupi i na niczym nie znający się Niemcy, Czesi,Słowacy nie mają tyle dzikiej drobnej zwierzyny i te ich KSy i Podhaje jakby tu przyjechały to zgłupiałyby i w polu, i na wodzie …Tak dalej ! Tak trzymać ! A regulaminy powonny być tak regulowane , jakiego obecnie mamy psa . Nie robi wody , woda be, nie robi stójki, u mnie nie ma kuropatw, nie respektuje zająca, po co, zajęcy nie ma i nie poluje się na nie z wyżłami, po farbie? ja strzelam za ucho .
    Pozdrawiam i pozostawiam w ssmozadowoleniu.

    • Trochę przesadziłeś ale mamy demokrację więc nie ma problemu. Myślę, że szkolimy psy dla polowania z nimi i dla przyjemności z tego wynikającej. Takie, czy inne konkursy są ważną miarą naszej pracy ale tylko elementem drogi do łowiectwa. Spotkajmy się kiedyś na polowaniu. Będzie się łatwiej rozmawiało.

      • Spotkajmy się na polowaniu !?
        O tym pisałem !
        Kwestionowanie wieloletniej wiedzy i praktyki , ze względu na niemierzalne walory własnych pupili jest krótkowzroczne .
        Krycie nijakich suk psami , tylko dlatego,że na jakimś polowaniu coś zrobiły już było i doprowadziło tu gdzie jesteśmy , czyli do całkowitego braku polityki, systemu i rozmycia autorytetów kynologii łowieckiej,
        Po co komu systemy selekcji i szkolenia oparte na próbach,konkursach i memoriałach ? To polowanie powinno być dla psa zwieńczeniem okresu szkolenia potwierdzonego , zaliczeniem odpowiedniego konkursu o otrzymania certyfikatu użytkowości a nie odwrotnie .

        • Nie do końca o tym pisałeś, raczej wręcz o czymś innym ale wróćmy do tematu. Nie wiem czy widzisz, że w ostatnich latach, a po zmianach w czeskich regulaminach ostatnio (przypomnę – np. dyskwalifikacja wyżła który złapie ptaka w czasie konkursu do pyska), szczególnie, konkursy przestają być tym o czym piszesz. Stają się czymś co już przerobiono z wystawami czyli elementem zabawy w kynologię, a nie systemem przygotowującym psy do łowiectwa i hodowli. W tym, z mojego punktu widzenia, problem i o tym pisałem komentując „uproszczone” regulaminy. Taki kierunek zmian wynika moim zdaniem z tego, że coraz mniej się z wyżłami poluje, bo np. w Czechach i Niemczech nie ma gdzie i nie ma na co. Myślę tutaj o prawdziwym polowaniu, a nie wybijaniu wypuszczonych ptaków. Powiedz jaką cechę hodowlaną czy użytkową wyżła opisuje pływanie na rozkaz, w prawo i lewo, 15 metrów od brzegu? To, że w Polsce myśliwi praktycznie przestali brać udział w imprezach kynologii łowieckiej o czymś świadczy i z pewnością nie jedynie o nich.

          • Cechą o którą pytasz jest bardzo ważna i co raz rzadsza cecha, chęć współpracy z przewodnikiem!!!

          • Chęć współpracy z przewodnikiem można, i trzeba, oceniać we wszystkich konkurencjach. Po co dodatkowa i w dodatku wyssana z palca? Tak na marginesie, w opisie tej konkurencji Autor/Autorzy mówią o testowaniu chęci do pracy w głębokiej wodzie. Żenada i tyle.

          • Kierowanie psem na wodzie ma duże znaczenie dla praktyków prawidłowego łowiectwa z psem na ptactwo wodne. To jest fakt i nie należy z nim dyskutować. Nie rozumiem, jak można być zażenowanym faktem, że ktoś jest w stanie kierować psem na wodzie. Rozumiem natomiast, jak bardzo może być żenujące uznanie, że etycznym jest polowanie na ptactwo z psem, który nie daje sobą kierować. Tu dochodzimy do poziomu wyszkolenia psa myśliwskiego i jak to w życiu, to co dla jednego jest sufitem dla innego jest podłogą. Przyznam nieskromnie, że dotychczas w trakcie obsługi polowań na ptactwo, częściej spotykałem się z uznaniem ze strony Kolegów po strzelbie faktem dobrej współpracy psa z przewodnikiem i nikt nie stwierdził, że jest to żenujące. Zamiast tego czasami słyszałem, „szkoda, że mój pies tego nie potrafi”… Mimo wszystko zachęcam Kolegę Prezesa do pracy z psem i udziału w konkursach w charakterze uczestnika a nie tylko widza. Darz Bór!

          • Kolego Prezesie zastanawiam się co wnosi do dyskusji Kolegi pytanie. Wielokrotnie w duchu koleżeństwa rozmawialiśmy i myślałem, że wiesz z jakimi rasami psów i w jakich konkursach brałem udział. Ludzka pamięć jest zawodna.Więc dla przypomnienia napiszę, że dotychczas wystartowałem w konkursie z jednym ułożonym przeze mnie wyżłem. Uprzedzając kolejne pytania odpowiem, że startowałem w konkursach tropowców, dzikarzy, małych ras z układanymi przeze mnie psami różnych ras. Ponadto układałem sporo psów, między innymi wyżły które z różnych względów nie startowały w konkursach. Oglądając oceny w kartach które przedstawił Kolega na swojej stronie przestałem się dziwić dlaczego Kolega jest tak przeciwny ocenianiu współpracy psa z przewodnikiem.

          • Andrzeju, nie miałem w pytaniu żadnego ukrytego, a tym bardziej złośliwego, zamiaru. Chciałem tylko „odwarknąć” na ciągłe nagabywanie na temat mojego jeżdżenia na konkursy. Jeździłem, jeżdżę i będę jeździł ale nie dla zabawy tylko dla konkretnego celu. Dla mnie konkurs jest tylko drogą do łowiectwa i niczym więcej. Tak się składa, że bycie Prezesem życia nie ułatwia, a tym bardziej nie ułatwia bywania na konkursach. Powiem tak – na te które organizuje Klub nie jeżdżę gdyż, pomijając sprawy organizacyjne, wypadnę dobrze – konkurs ustawiony, wypadnę źle – ” .. a nie mówiłem …”. Są też inne konkursy ale co tu dużo mówić ….. Zachęcam Szanownych Dyskutantów do samodzielnego wyszkolenia wyżła z własnej hodowli, a potem przejście przez parę konkursów w Polsce, Czechach, może nawet przez IKP. Potem będzie się łatwiej rozmawiało. Jeszcze łatwiej pójdzie rozmowa jak to samo zrobimy ze szczeniakiem po tym pierwszym, potem z kolejnym. Ostatnio szukam reproduktora dla mojej Gapy. Był to jeden z powodów mojego wyjazdu na tegorocznego Kleemanna. Chyba znalazłem, a na okoliczność tej dyskusji zapytam – kiedy założono hodowlę z której on pochodzi i przez właściciela której był prowadzony? Odpowiedź brzmi – 1903 r. To jest coś!

  8. Zastanawiające jest to , że sąsiedzi nie mając właściwie dzikiej drobnej zwierzyny mają od nas lepsze psy . Swiadczy o tym ilość ukończonych przez nich : IKP, MKS , MKP , Dr Kleemanna czy ilość kryć suk przez psy między hodowcami z Polski i krajów sąsiednich . Nie ma bowiem bardziej wymagającego konkursu wielostronnego od IKP i Kleemanna oraz bardziej wymagającego konkursu wszechstronnego od Slimaka i Podhajskego . W tej sytuacji należy zadać pytanie . który system szkolenia jest lepszy . Ten który posiadają Słowacy identyczny z Czechami , niemiecki na którym wzorują sie zachodnie kraje czy polski ? Następne pytanie powinno brzmieć , czy chcemy mieć tak dobre psy jak sąsiedzi oraz co zrobić by ich dogonić ? Znalezienie odpowiedzi na drugie pytanie jest kluczem do miłego , poprawnego polowania dla psa , szczególnie w warunkach polowania zbiorowego czy indywidulanego przez trzech myśliwych lecz z trzema psami ! Myślę , że w tworzeniu nowego systemu szkoleniowego opartego na PP , Konkursach i Memoriałach powinny brać udział osoby , które brały udział w/w imprezach z jakimiś sukcesami . Co do cząstkowego konkursu wodnego jako jego uczestnik nie mam żadnych uwag poza jego wykonaniem w kwestii oddawania strzałów oceniający zachowanie na stanowisku . Te pięć strzałów lub conajmniej dwa , powinno odbyć się przy każdym psie .

    • To, że sąsiedzi nie mając obecnie zbyt wielu okazji do polowania z wyżłami, mają psy lepsze od naszych prosto tłumaczy się tym, że przecież, nie tak dawno mieli dużo drobnej zwierzyny, i co więcej, potrafili stworzyć skuteczne systemy szkolenia i selekcji. Problem w tym, że obecnie sytuacja się zmieniła i zaczyna się, naturalny zresztą w tej sytuacji, dryf w kierunku „cyrku”. Co do tworzenia regulaminów, powiem jedynie to, co wiedzą wszyscy. Polska kynologia zarządzana jest w przeważającym stopniu przez osoby nie mające wyżłów, nie polujące z wyżłami, nie szkolące samodzielnie wyżłów czy też innych ras i nie stające z tymi wyżłami do konkursów. Tak wygląda realne życie, stąd nie dziwi upadająca frekwencja myśliwych na konkursach i inne, widoczne skutki tego stanu rzeczy. Ze strzałami – zgoda.

    • Kolega się zna na psach?:) niemożliwe:),tylko Pan Ciemniewski wie wszystko i wszyscy już mu piszą po co, na co , dlaczego a on swoje.

    • Hodowczyni DK Pani Karin Straman nigdy nie przeszkadzało że jej psy prowadzone były przez innych znanych menerów na konkursach.A hodowla była znana i ceniona (I TAK JEST DO DZIŚ)

      Ostatnim psem z hodowli o której Pan pisze,który mi się podobał był Oliver P…….

      Ps.Prowadzenie psa przez 113 letniego założyciela hodowli można uważać za nie lada wyczyn:P

      • Rozumiem, że Szanowny Kolega porównuje się z Panią Karin Stramann? Ttrzeba mierzyć tak wysoko, jak się da ale mimo to podziwiam odwagę! Co do 113 latka – wystarczy przeczytać ze zrozumieniem, napisałem, że hodowla została założona w 1903. Obecny właściciel ma, na moje oko, około 50 lat.

        • Fajnie że Pan nie ma takich aspiracji,więcej zostaje dla mnie. 😛
          Na szczęście psy z mojej hodowli są chwalone, także za granicą- i ich osiągnięcia także nie należą do małych. Teraz jestem bardzo zadowolony z wyniku psa z mojej hod.- DIABLO- który jako jedyny w tym roku polski pies startował na Memoriale Podhajskiego i zakończył go plasując się w pierwszej 10. I chociaż klub referuje wyniki wyżłów z różnych konkursów- o Podhaju nagle cisza. A przecież psy polskie startujące w tym memoriale można policzyć na palcach jednej ręki.( no tak zapomniałem przecież że to Czeski cyrk)

          Co do Olivera-Ja nie dyskutuje ,wyrażam swój pogląd. Od dawna widać, że podobają nam się zupełnie inne psy i mamy zupełnie inne spojrzenie na wzorzec.
          I co prawda wspomniałem o hodowli H-H- nie pałam wielką miłością do psów tam wyhodowanych- Pani Stramann kontynuowała to, co rozpoczął jej ojciec, a ja tak najbardziej szacunkiem darzę hodowcę z Czech, który sam wszystko osiągnął i jest teraz wielkim autorytetem. Nie tylko dla mnie.
          A bazując na jego linii, moje psy nigdy nie miały problemu z górną linią czy odstającą łopatką 😛

  9. Zgadzam się ze wszystkimi dyskutantami w kwestiach, że nasze psy maja wspaniałe warunki do prawidłowego, wszechstronnego ułożenia do polowania. Jak Czechom, Słowakom, Węgrom czy Niemcom oświadczyłem, ze moje Koło Łowieckie posiada dwa obwody, w sumie o pow. 13 tyś. ha to oniemieli i stwierdzili; „obyście nie dopuścili do tej dewastacji obwodów jak to uczyniono w naszych krajach”. Miałem przyjemność oceny psów w trakcie konkursu i Memoriału na Słowacji oraz trzykrotnie obserwowałem konkursy w Czechach. Jednym słowem można określić – plaża. Naturalnej zwierzyny drobnej tam nie ma. Konkursy odbywają się na wypuszczanej zwierzynie hodowlanej, często tuż przed kufą wyżła. Pomimo to oni się cieszą, bawią kynologią – i tak niech pozostanie.Zazdroszczę im tego entuzjazmu i zaangażowania. Nam niestety tego brakuje.
    Co do wyżłów – czy oni maja lepsze? Myślę, że nie. Poziom wyszkolenia psów myśliwskich w Polsce jest podobny jak w tych krajach. Brak jedynie nam jest „obycia” na takich imprezach jak Slimak czy Podhajski. Zastanówmy się dlaczego Czesi, Słowacy i Niemcy do nas na konkursy nie przyjeżdżają? Pomijam, niestety niektóre słabe konkursy, ale są także na wysokim poziomie. (Przykładów nie będę przytaczał aby się nikomu nie narazić). Jaka jest przyczyna? Mnie jest to trudno zdiagnozować.Może pokusi się ktoś bardziej doświadczony w udziale w ich konkursach i znajomości tych środowisk.

    • Kto jest lepszy mówią statystyki . Równie dobrze mozna powiedzieć , że jestesmy lepsi w sporcie od amerykanów tylko brak nam tych laboratoriów które oni mają .Jest wiele czynników które powodują takie a nie inne wyniki , Czy nasze psy ( myślę o polskich hodowlach a nie imporcie ) mogą dobrze wypadać na w/w imprezach ? Na pewno tak ! Jeżeli chodzi o szkolenie to nawet najlepsze warunki , najlepsze laboratoria nie zapewnią sukcesu jeśli będą stosowane złe metody , zły plan i program szkoleniowy .Jeżeli ktoś układa psa przez dwa tygodnie czy dwa miesiące do w/w imprez to może zapomnieć o dyplomie . Do takich imprez przygotowuje się psa na pdst. makrocyklu a optymalny jest okres czteroletni . Co do naszych konkursów na wysokim poziomie i absencji zagranicy to najlepszym przykładem jest jedyny w Polsce Międzynarodowy Memoriał . Nikt z szanujących się zagranicznych menerów nie przyjedzie na Memoriał w którym sędziują tylko sędziowie krajowi , który jest wielostronny i bez repasaży . Taki konkurs wygrywa pies młody bez doświadczenia , któremu udało się zrobić wszystko na maksa . Jak widać po wynikach z Ropczyc ( na Memoriale było podobnie ) z maksymalna ilością pkt było kilka piesków . Pogadać i napisać można , papier przyjmie wszystko . Nie liczę na jakiekolwiek zmiany w polskiej kynologii użytkowej , niemniej jednak wprowadzenie cząstkowego – rozszerzonego konkursu wodnego bardzo mnie ucieszyło . Zrobiłem 380 km w jedną stronę by w nim wystąpił 14- to miesięczny pies . Nie zgodzę się z tym , że taki konkurs nie daje żadnych uprawnień bowiem w połączeniu z cząstkowym konkursem polnym daje już certyfikat użytkowości . Przede wszystkim zaliczenie takiego konkursu daje w Czechach czy na Słowacji możliwość udziału w polowaniach na ptactwo wodne ! Nie tak jak w Polsce, biorę posokowca i poluję z nim na ptactwo , które pies odnajdzie ale muszę z nim walczyć by je mu odebrać. Mogę się założyć z kolegą Prezesem o Chivasa z uchem , że w tej dekadzie ( jeśli będą kontynuowane ) na cząstkowy konkurs wodny przyjedzie co najmniej 10 psów ! W tym roku zgłosiło się 7-dem.

      • W wielu miejscach – zgoda. Co do frekwencji, zobaczymy. Ja myślę prosto. Do uprawnień hodowlanych potrzebuję dyplomu z PP lub dyplomu III stopnia z KW czy FT. Razem 1 wyjazd. Po co mam jechać na 2? Może się mylę ale na razie tak to widzę. Na Chivasa z uchem bardzo liczę. Może jeszcze parę słów o frekwencji zagranicznych przewodników na naszych konkursach wyżłów. Musimy mieć jasną świadomość, że w oczach Czechów, Węgrów, Niemców czy Słowaków polska kynologia łowiecka (wyżły) po prostu nie istnieje. Chętnie zobaczą polskie psy u siebie, bo to po pierwsze kasa, a po drugie, można udowadniać międzynarodowość różnych konkursów. Można też w Polsce sprzedać psa albo dostać go do szkolenia. Na tym koniec! Dyplomy z polskich imprez nikogo nie interesują. Zresztą, szczerze mówiąc, nie do końca się dziwię. Smutne ale prawdziwe.

        • Rozumiem , że kolega przyjął zakład ?
          1/ Staram się myśleć racjonalnie . Napisałem w pierwszym komentarzu , że niektórzy przyjeżdżają by zwyciężyć , niektórzy dla dyplomu a niektórzy by sprawdzić włożoną pracę w psa , Jedno nie wyklucza drugiego .
          Wydaje mi się , że duzo osób jeździ na konkursy czy wystawy w celu wypromowania swojego psa czy hodowli . Ja mam inny pogląd i cel w tej kwestii . Dla mnie jest to doskonalenie , podnoszenie na wyższy poziom umiejętności psa mimo , że na polowaniach ( może się tylko wydawać ) pies pracuje doskonale .
          2. Dla mnie dyplomy rozszerzone z wody i pola będą bardziej wartościowe od dyplomu z konkursu wielostronnego .
          3. Nie dokońca taniej jest zrobić konkurs wszechstronny w Polsce niż konkursy jednostronne ponieważ odbywa on się jednego dnia w związku z czym trudno jest go zaliczyć w dyplomie I st.
          4. Co do wartości polskich konkursów to wiem z pewnego źródła , że gdyby Memoriał był w regulaminie Czeskim to byłaby też zagranica .
          Ja nie liczę na zagranicę , zależy mi na wartości polskich konkursów . Jesli będziemy mieć wymagające konkursy to nasze psy będą świetnie wypadać na wspomnianych konkursach .
          Wielokrotnie spotykałem się z informacją , że kiedyś w konkursie międzynarodowym mogly wziąć udział psy , które wykazały się w konkursach regionalnych . Obecnie startuje ten kto pierwszy się zgłosi . Zgadzam sie z kolegą z tym co sie obecnie dzieje , ale konkursy jednostronne są krokiem w dobrym kierunku.
          Jestem przekonany , że zrobienie memoriału bardziej wymagającego niż MKS czy MKP nie tylko nie byłby tak trudny do zrobienia ale spotkałby się z dużym zainteresowaniem ze strony polskich posiadaczy wyżłów , których z roku na rok przybywa na konkursach ! To aż się prosi zrobić . Za chwilę w tak łatwym konkursie wielostronnym wszystkie psyt będą uzyskiwać maksymalną ilośc pkt .

          • Zakład przyjęty. Co do dyplomów I stopnia dla wszystkich psów w konkursie – w tą stronę właśnie system zmierza. Warto się temu przyjrzeć. Kiedy rozstrzygamy zakład? Proponuję za rok o tej samej porze.

          • Czyli jakie? Szczerze mówiąc nie do końca rozumiem. W tej chwili wystarczą psy „wybitnie” obiecujące – czyli wszystkie, jeżeli dobrze rozumiem system.

  10. Jeszcze w kwesti bezmyślnego pływania w prawo i w lewo w odległości 15 m :
    – conajmniej 15 m
    – zawsze można mieć pełne kieszenie kamieni lub wodery, jeżeli kolega bez psa poprosi nas o podniesienie kaczki której spuszczenia nasz pies nie widział
    – bez sensu są dyscypliny których mój pies nie robi : przynoszenie lisa z ogródka, respektowanie sierści i pióra, a szczególnie wspólne polowanie
    W kwestii cyrku:
    – bażant powieszony w trakcie naszych konkursów. na wbitym w polu pełnym dzikiej zwierzyny, patyku, to jest cyrk
    – wykładanie na każdym z konkursów hodowlanych bażantów, bo nie chce deptać się za dzikimi po naszych rajskich polach pełnych zwierzyny to jest cyrk
    – przeprowadzanie konkursów bez wyraźnego celu hodowlanego lub łowieckiego (brak obowiązku posiadania certyfikatu użytkowości lowieckiej ) to jest cyrk
    – robienie konkursów i prób przez Niemców , to jest cyrk ( dlaczego my nie robimy konkursów Niemcom, przecież to my mamy wszystko najlepsze)

    • Trochę za dużo emocji ale po kolei:
      – pierwszej części nie rozumiem, chyba, że zaczynamy zbliżać się do retoryki Kolegi T.B. Mam nadzieję, że nie. Tak na marginesie, ja też potrafię być nieprzyjemny, tylko po co?
      – z drugą częścią, poza wątkiem niemieckim, zgadzam się zupełnie. To jest cyrk, tylko nieco innego rodzaju niż ten, o którym jak sądzę, jest dyskusja. Co do wątku niemieckiego – powiem tak, warto się uczyć, warto patrzeć jak pracują i myślą inni, tym bardziej jeżeli myślą i pracują dobrze. Czy ktoś będzie chciał patrzeć jak myślimy i pracujemy my? Pozostawiam kwestię do indywidualnego osądu.

  11. Zbyszek, coś dzisiaj jesteś pesymistą.W czym dyplomy z Czech, Słowacji czy Węgier są bardziej wartościowe od naszych, oczywiście z niektórych konkursów? Zgadzam się, że nie ze wszystkich – trafiają się buble, ale takie jest życie, że i w tych ościennych krajach są słabsze imprezy. Szanujmy się i nie róbmy sami z siebie ofiary. Mogę wymienić kilka wyżłów, które są w stanie konkurować z najlepszymi psami z zagranicy.A jeżeli chodzi o menerów to mamy kilku na bardzo wysokim poziomie.Wierz, że nie mam powodu komukolwiek kadzić, ponieważ nie jestem związany z żadną koterią. Opinie to nam psują niektórzy ludzie, ale to już inna bajka.

    • Marku, ja nie powiedziałem że są mniej wartościowe. Napisałem, że tak są przez naszych sąsiadów postrzegane, stąd nie bywają na naszych konkursach. Co do psów i menerów z pewnością masz rację. popatrz jednak na skalę. U nas są to pojedyncze, rozproszone i do tego zwykle warczące na siebie osoby, a u sąsiadów są ich tysiące.

  12. Nie ma tu żadnych emocji , chyba tylko rezygnacja i zwątpienie …
    piekło brukujemy !
    Dyskusja to sytuacja gdy dochodzi do wymiany zdań przez ludzi o różnych poglądach, a tu oczekuje się przytakiwania, więc nie może być mowy o dyskusji . Super wieść prym w towarzystwie własnej adoracji .
    Mimo wszystko trzymam kciuki !

  13. Zawsze śmiać mi się chce jak czytam anons dotyczący sprzedaży szczeniąt po rodzicach wybitnie polujących !!! Zazwyczaj sa nimi wielokrotni zwycięzcy wybiegów . Natomiast nie spotkałem się z takim zwrotem w przypadku psów mających osiągnięcia w konkursach użytkowych . Kolego Prezesie , na konto tego zakładu ja chętnie postawię dobry trunek ( nie czekając do kolejnej jesieni ) na Hromadovej . Jestem pewien , że tam dojdziemy do porozumienia. To jest świetne miejsce i fajny Memoriał . W tym roku było więcej zgłoszeń niż miejsc więc już trzeba rezerwowac miejsca noclegowe jak również stratowe !

      • Przepraszam Kolegę , te zapowiedzi dotyczą intensywnie polujących ! . Na pewno zdarzają się psy wybitne w sztuce pomagania na polowaniu mimo , że nigdy nie brały udziału w konkursach , ale tak jak napisał Kolega Robert najpierw powinny one przejść testy użytkowe w celu :
        1/ omówienia pracy psa i wskazania ewentualnych błędów do poprawienia przez sędziego
        2/wyłowienia psów wybitnych dla podniesienia cech użytkowych danej rasy w krzyżowaniu ich osobników
        3/przekazanie informacji myśliwym , jak powinna wyglądać prawidłowa praca psa użytkowego

        Reasumując , żeby wykorzystać cechy psa myśliwskiego , należy zacząć jego przygodę z polowaniem od konkursów , Jeżeli zaczniemy odwrotnie nie mając doświadczenia w tej kwestii to prawdopodobnie zmarnujemy egzemplarz o cechach wybitnych .

  14. Stare, ale jare…

    Koledzy, dorzucę i ja swoje 3 grosze. Z wyżłem poluję dopiero drugie pole, ale widziałem już trochę psów przy pracy i mam dwa spostrzeżenia:
    1) często psy świetnie ułożone pod konkurs, mega posłuszne, są nieefektywne na prawdziwym polowaniu – nie radzą sobie w pracy samodzielnej, trzymają się blisko przewodnika, trzeba je non-stop podprowadzać, i pewnie parę innych rzeczy jeszcze by się znalazło
    2) z kolei psy nieukładane, najczęściej podwórkowo-kojcowe, mają aż za dużą pasję – chętnie odnajdują zwierzynę, ale mają albo problem ze stojką, albo z respektem, albo z odwołaniem, albo jeszcze jakiś inny…

    Cała sztuka to ułożyć psa bez prze-ułożenia…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *